XXI wiek rozpoczął nowy etap w życiu mieszkańców naszego kraju. 1 maja 2004 roku Polska weszła do Unii Europejskiej. Dla naszego państwa oznaczało to udział w projektach i funduszach europejskich, dzieki którym rozpoczęliśmy rozwój wielu dziedzin technologii, komunikacji, nauki, rolnictwa, a takze turystyki.
Pojawiły się możliwości wyjazdów do krajów Unii Europejskiej. Polacy zawsze ciekawi świata chętnie korzystali z nowych możliwości.
Latem 2005 roku z dwójką rodzinnych nastolatków wybrałam się do Hiszpanii, gdzie w okolicy Malagi zarezerwowalismy niedrogi nocleg. Szukając taniego przelotu trafiliśmy na samolot z Katowic do Barcelony. Jednak transport okazał się cenowo bardzo atrakcyjny tylko w jedną stronę.
Zaryzykowaliśmy, licząc na załatwienie taniego transportu powrotnego w Hiszpanii.
6 sierpnia, po przylocie z Katowic do Barcelony nocowaliśmy w akademiku, w miasteczku uniwersyteckim. Miasteczko było bardzo przestrzenne, zabudowane nowoczesnymi budynkami. Pokoje akademickie były podobne do apartamentów turystycznych, chociaż nieco gorzej wyposażone i trochę zniszczone przez studentów. Każdy apartament składał się z 2 pokoi z 2 łóżkami, łazienki, kuchni i saloniku z wyjściem na taras. Łóżka, stoły i krzesła były metalowe i na stałe przytwierdzone do podłogi. Kuchnia i łazienka były wyposażone w niezbędne sprzęty i akcesoria typu garnki, ręczniki, środki czystosci. Polskie akademiki w tym czasie reprezentowały znacznie gorszy standard.
Recepcję stanowił ochroniarz, który co godzina cały teren objeżdżał samochodem.

7 sierpnia zwiedzanie Barcelony zaczęliśmy od przejazdu metrem na ulicę Rambla w centrum. Jest to deptak, na którym dzieją się najdziwniejsze rzeczy - ludzie wystawiali mini przedstawienia, stały najrozmaitsze figury z ludzi, odbywały się koncerty, handlowano roślinami, zwierzakami i ptakami. Całość otoczona jest secesyjnymi kamienicami, kafejkami, rosną platany. Tą ulicą doszliśmy do portu, który obudowany jest pięknymi alejami, pomnikami, pomostami itp. Najbardziej spodobał się nam pomnik Krzysztofa Kolumba. Po spacerze metrem pojechaliśmy do katedry Sagrada Familia. Potężna budowla, wykorzystująca przyrodnicze wzorce oszołomiła nas ogromem i formą przedsięwzięcia. Zwiedzanie katedry oraz Muzeum Gaudiego, architekta, który jest autorem wielu bardzo oryginalnych dzieł architektonicznych zajęło nam ponad 3 godziny. Spacerując, zwiedzaliśmy Barcelonę. Wieczorem pojechaliśmy autobusem do Malagi. Trasa Barcelona - Malaga drogą ekspresową nad morzem liczy ponad 900 km, autostradą, przez tereny górskie - ponad 1100 km. Nasz autobus jechał nadmorską trasą Via Mediterranea, łączącą miasta południowej Francji, Katalonię, Walencję, Murcję, Alicante, Malagę z Algeciras na południowo - zachodnim wybrzeżu Hiszpanii.
8 sierpnia o 10-tej rano przyjechalismy do Malagi. Z Malagi po przebyciu kolejnych 30 km autobusem dotarlismy do Fuengiroli, urokliwego miasteczka niedaleko celu naszej podróży. Z Fuengiroli do ośrodka turystycznego w Mijas doszliśmy pieszo, brzegiem morza. Rozpoczeliśmy wakacyjny wypoczynek w pięknej okolicy. Andaluzja jest regionem, gdzie pasma górskie sąsiadują z nadmorskimi plażami. Najwyższym szczytem pasma Sierra Nevada jest Mulhacen - 3478m npm. Niedaleko od Mijas, na wzgórzu jest położony zamek pochodzący z czasów, gdy Hiszpanię zajmowali Arabowie. W mieście znajdują się także zabytki pochodzące z czasów rzymskich. Podczas naszego pobytu w Mijas dużo spacerowaliśmy, zwiedzaliśmy okolice, odkryliśmy wiele nowych i ciekawych miejsc. Korzystaliśmy z kąpieli morskich i basenowych. Oglądaliśmy występy Flamenco, występy grup tanecznych i muzycznych. Uczestnik naszej wycieczki, wielbiciel koni codziennie chodził do lokalnej stadniny i rozmawiał z 33 końmi i osłem. Zaprzyjaźnił się chyba z obsługą, bo prezentowali mu nawet różne sztuczki na koniach. Podczas pobytu w Mijas próbowaliśmy zakupić bilety powrotne do Polski, jednak okazało się to bardziej skomplikowane i kosztowne, niż się spodziewaliśmy. W związku z tym zdecydowaliśmy się na powrót pociągami, które ze względu na zniżki uczniowskie dla nastolatków okazały się najtańszym transportem.
14 sierpnia - wyjechalismy z Mijas do Malagi, a następnie przez góry Sierra Newada do Bobadilla, potem do Grenady i do Madrytu. Przejazd był niezmiernie malowniczy. Zaliczyliśmy nocne zwiedzanie Madrytu. Nocleg w Madrycie mieliśmy darmowy na monitorowanej ławce koło dworca Atocha. Obok była olbrzymia dyskoteka, ale nie zaglądaliśmy tam.
15 sierpnia przejechaliśmy z Madrytu do Saragossy przez Guadalaharę. Obydwie miejscowości leżą na pustyni. Krajobrazy były niesamowite. Z Saragossy pojechaliśmy w Pireneje do miejscowości Jaca czyt. Haka. Jest to bardzo stara miejscowość w górach. Pełno w niej zabytkowych twierdz, kościołów i malowniczych miejsc. Z Jaca jechaliśmy przez góry do jeszcze wyżej położonego Canfranc - czyt. Kanfran. Canfranc jest położone w wąwozie otoczonym olbrzymimi, majestatycznymi górami. Wrażenie było wprost niesamowite. Czuliśmy się trochę jak krasnoludki w olbrzymim Kufrze. Nawet czas biegł tam wolniej. W tym miejscu wszystko
zyskało inny wymiar, a sprawy ludzkie stały się śmieszną błahostką wobec górskiego majestatu i potęgi natury. Tutaj spędziliśmy noc w tanim schronisku młodzieżowym, którego standardu lepiej nie określać. Do Canfranc można dojechać pociągiem, ale był to ostani przystanek w Hiszpanii. Dalej pociągi nie jeździły w tamtym czasie. Aktualnie podobno przywrócono trasę kolejową i można dojechać pociągiem dalej, do Francji.

16 sierpnia z Canfranc przez granicę hiszpańsko - francuską pojechaliśmy kilkunastoosobowym busem do Pau we Francji. Przejazd przez Pireneje obfitował w widoki oraz wrażenia jedyne w swoim rodzaju. Pirenejskie drogi są bardzo malownicze, ale kręte i dosyć wąskie, ze skalnymi ścianami i przepaściami po stronie przeciwnej. Błąd kierowcy mógłby spowodować groźny wypadek. Nasz kierowca był sympatyczną panią i szczęśliwie dojechaliśmy do Pau, które jest położone niedaleko Lourdes. W Lourdes jest sanktuarium zbudowane nad miejscem, gdzie w 1858 roku św. Bernadetcie, gdy miała 13 lat ukazywała się Matka Boska w grocie u podnóża Pirenejów. Tam też znajduje się źródło przepysznej wody, podobno o cudownych właściwościach. Korzystaliśmy z tego naturalnego dobra obficie. W Lourdes było mnóstwo ludzi z całego świata. Najwięcej było Hindusów. Wodę lali do 20- to litrowych pojemników. Nie wuobrażam sobie jak to wieźli do Indii. Obok sanktuarium jest droga krzyżowa z figurami naturalnej wielkości. We trójkę przeszliśmy tą trasę, częściowo nawet na kolanach. Hindusi całość trasy pokonywali boso, po kłującym żwirze. Wieczorem na modlitwę zbierali się chorzy, inwalidzi. wszyscy korzystali z kąpieli basenowych, nabierali wodę do pojemników. Wraz z rzeszą pielgrzymów przeszliśmy wzdłuż groty, dotykając jej ścian. Lourdes zrobiło na nas niesamowite wrażenie. Przebywanie w tym świętym miejscu było wielkim przeżyciem duchowym i religijnym.
W Lourdes są przepiękne kościoły i zamek z XIV wieku.
Miejscówkę noclegową mieliśmy luksusową, każdy na swojej ławce naprzeciwko groty, z dostępem do nieograniczonej ilości wody najlepszej w Europie. Przez całą dobę otwarte były ogólnodostępne łazienki z toaletami i prysznicami. Mogliśmy dowolnie korzystać z uzdrawiających kąpieli.

17 sierpnia - po nocy spędzonej naprzeciwko groty w Lourdes udaliśmy się na dworzec. Niestety nie zdążyliśmy na pociąg, który jechał z Lourdes do Kolonii, wioząc młodzież na spotkanie z okazji XX Światowych Dni Młodzieży z Papieżem Benedyktem XVI do Kolonii w Niemczech. Zatem następnym pociągiem o 5 rano pojechaliśmy do Tuluzy. Tu słuszne okazało sie twierdzenie - kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje. Do Tuluzy jechaliśmy za darmo. Tuluza nie zrobiła na nas dobrego wrażenia chociaż jest dość starym miastem. Z Tuluzy pojechaliśmy do Nimes. Jest to miasto, którego historia sięga starożytności i czasów rzymskich. W centrum znajduje się arena w stylu Kolosseum, gdzie do dnia dzisiejszego odbywają się corridy. Jest to centrum kultu byka i walk z bykami na południu Francji. Historia Nimes ma powiązania z kulturą kreteńską, czyli jeszcze starszą niż rzymska. Z Nimes pojechaliśmy do Lyonu. Podróż była bardzo nieprzyjemna, zatłoczonym pociągiem. Lyon jest ośrodkiem przemysłowym. W mieście spotkaliśmy dużo osób pochodzących spoza Europy, niestety bardzo nieprzyjemnych w obyciu. Wyszliśmy z dworca tylko na chwilę, ale wrażenia nie były przyjemne i szybko pojechaliśmy dalej, do Dijon. Noc spędziliśmy na dworcu w poczekalni, której tam nie zamykano na noc. Razem z nami było kilkoro podróżnych różnych nacji, ale nie starali się nawiązywać kontaktu. Dijon położone bardziej na północ w czasie naszej wyprawy było ośrodkiem, gdzie nie zatrzymywali się przybysze spoza Europy.
18.sierpnia wyjechaliśmymy z Dijon do Metz przez Nancy. Metz leży blisko granicy z Niemcami, jest ośrodkiem handlowo - przemysłowym. Przejazd przez Francję, począwszy od Tuluzy aż do Metz był kosztowny i nieprzyjemny. Francuzi z południa okazali się nieprzychylni turystom, wręcz wrogo nastawieni. Wszędzie było dużo policji uzbrojonej w broń krótką i długą. Nawet kontrolerzy w pociągach byli uzbrojeni. Z Metz pojechaliśmy do Saarbrucken w Niemczech. Ogarnęła nas przyjemna atmosfera luzu, taniej żywności i sympatia ludzi. Saarbrucken jest ośrodkiem bardzo uprzemysłowionym, gdzie przerabia się rudy żelaza.

Po drodze oglądaliśmy przeróżne urządzenia przemysłowe, które wywarły na nas niesamowite wrażenie. Podróż przez Niemcy była znacznie tańsza i bardzo sympatyczna. Przejeżdżaliśmy przez mnóstwo starych miast niemieckich, w tym przez Koblencję i Bonn. Jechaliśmy pociągiem wzdłuż Renu.
Dolina Renu jest przepiękna. Wzdłuż rzeki ciągną się góry niewysokie, porośnięte uprawami winorośli i drzewami. Na szczytach gór znajdują się ruiny fortec, zameczki. Podczas naszego przejazdu widzieliśmy prom, którym papież Benedykt XVI odbywał rejs wzdłuż Renu. Płynąc promem, papież pozdrawiał i błogosławił osoby stojące na brzegu lub podróżujące wzdłuż Renu.Wieczorem dojechaliśmy do Kolonii. Na dworcu panował tłok i chaos, jakiego jeszcze nie spotkaliśmy dotychczas. Straszliwy zamęt siały grupy młodzieży bez opiekunów. Rzucali butelkami z góry na osoby wchodzące i schodzące z peronów. Na peronach było mnóstwo młodzieży z różnych krajów.
Jacyś Rosjanie wołali, żebyśmy nie szli do miasta. Pomimo ostrzeżeń zdecydowaliśmy się wyjść. Okolica dworca wyglądała strasznie - jak po bitwie. Wszędzie było pełno śmieci, powylewanych napojów, policja, wojsko. Zauważyliśmy grupy z biało - czerwonymi chorągwiami. Zapytaliśmy ich o to, co się dzieje. Byli strasznie skołowani. Jakiś ksiądz zaproponował, żebyśmy z nimi wracali. tak też uczyniliśmy. Grupa była z Warszawy - nocowali w Hilden, koło Dusseldorfu i nam również załatwili nocleg, pomimo, że pora była bardzo późna ok.24-tej. Sympatyczny gospodarz z Hilden przyjechał po nas na dworzec i zawiózł nas do swojej bardzo serdecznej rodziny. Oni czekali na nas z kolacją i spaniem. Bardzo u nich wypoczęliśmy. Do dzisiaj jestem im bardzo wdzięczna, bo gościli nas i opiekowali się nami przez 3 dni, prawie nas nie znając.

19 sierpnia. - dzień spędziliśmy na kościelnych refleksjach i modlitwach, wspólnych śpiewach z grupą, do której dołączyliśmy. Było to niesamowite przeżycie i dało nam dużo do myślenia. Wieczorem uczestniczyliśmy w drodze krzyżowej odprawianej na sposób niemiecki, co dla nas było całkowitym zaskoczeniem. Ich modlitwa nie była dramatyczna, jak w naszym kościele, ale radosna, bo jak stwierdzili, droga krzyżowa pomimo, że tragiczna, to prowadzi do zbawienia, czyli radości. Niektórzy Polacy byli zgorszeni takim podejściem do tego tematu w religii.
Mieliśmy zamiar jechać do Kolonii, ale na peronach z pociągami w tym kierunku panował straszliwy zamęt. Poprzestaliśmy więc na zwiedzaniu Dusseldorfu i Hilden. Przechodząc obok dworca zauważyliśmy autobusy jadące do Polski. Młodzi uczestnicy naszej wyprawy wyczaili biuro sprzedające bilety do Polski. Okazało się, że na niedzielę, poniedziałek i wtorek nie było już biletów. Były natomiast 3 ostatnie miejsca na sobotnie popołudnie. Kupiliśmy te bilety.
20 sierpnia rano byliśmy na mszy dziękczynnej, podczas której pożegnaliśmy się z naszymi niemieckimi gospodarzami. Przez cały czas naszego pobytu byli dla nas bardzo mili i sympatyczni. Znowu nasze zamiary wyjazdu do Kolonii zakończyły się na peronie dworcowym, gdzie panował straszliwy tumult. Pozostaliśmy w Dusseldorfie, który jest także pięknym miastem i ma dużo ciekawych obiektów do zwiedzania. Z dworcem graniczy uniwersytet Goethego, gdzie uczy się sporo Polaków. Na dworcu, czekając na autobus do Polski poznaliśmy mnóstwo ciekawych ludzi z róznych stron świata, m.in. księdza z Nigerii, który opowiedział nam o problemach, z jakimi musi mierzyć się młodzież z jego kraju żeby zdobyć wykształcenie i godnie żyć.
O 16.45 w sobotę wyjeżdżaliśmy do Polski. Byliśmy w domu ok.12 - tej w niedzielę. Nasze rodziny były szczęśliwe widząc nas zdrowymi, pełnymi przeżyć typowo turystycznych, ale także duchowych. Dla naszych krewnych jako pamiątki przywieźliśmy wodę z Lourdes.Wyprawa, która wiodła początkowo tylko w jedną stronę okazała się dla nas wyjątkowym przeżyciem, dostarczając niezatartych wrażeń emocjonalnych, kulturowych, religijnych. Poznaliśmy wielu życzliwych ludzi, którzy na zawsze zapisali sie w naszej pamięci i których będziemy wspominać z wielką sympatią.

Rok 2027 będzie w dużej mierze wyjątkowy dla całego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, a zwłaszcza dla partów działających w strukturze Środkowych Oddziałów, czyli funkcjonujących w powiatach kartuskim i gdańskim oraz samym Gdańsku. Ma to związek z ogłoszeniem patronatu Karola Kreffta. Rada Naczelna ZKP podjęła taką decyzję w dniu 28 czerwca br. w odpowiedzi na wspólny wniosek pięciu partów: Banina, Chmielna, Gdyni, Kolbud i Żukowa.
Ten temat był jednym z dwóch podjętych na spotkaniu Rady Partów Środkowych w Żukowie, w dniu 14 czerwca. Wówczas zapowiedziano już, że odbędzie się cała seria wydarzeń związanych z tym wybitnym intelektualistą Kaszubskiej Ziemi, który urodził się w 1907 roku, a w 1927 założył na Uniwersytecie Warszawskim Korporację „Cassubia”. Przez to stał się niejako ojcem młodej kaszubskiej inteligencji. Przed wojną był radcą prawnym wojewody pomorskiego, Władysława Raczkiewicza, późniejszego prezydenta RP na uchodźstwie, a po wojnie został starostą kartuskim. Późniejsze czasy były dla niego pasmem nieszczęść zgotowanym mu przez reżim komunistyczny. Mimo tego w 1956 roku stał się jednym z ojców Zrzeszenia Kaszubskiego oraz założycielem dwóch partów: w Żukowie i Chmielnie.
Właśnie w tym ostatnim – jak zaproponowano – mogłoby się odbyć duże wydarzenie związane z inauguracją XVII Festiwalu Filmów Kaszubskim. Z kolei Żukowo stałoby się gospodarzem III Kongresu Młodych Kaszubów. Przygotowywana jest też publikacja książkowa, która wykaże wielki talent literacki Karola Kreffta. Ta niezwykła postać, określana mianem Kaszubskiego Króla, niesie w sobie tak duży potencjał wiedzy i tak wielkie inspiracje, że niewątpliwie stanie się źródłem przebogatych działań w całym regionie.
Na zebraniu Rady omówiono także aktywność partów w zakresie Wielkiego Odpustu u Królowej Kaszub w Sianowie, który w tym roku odbędzie się 19 lipca. Przyjęto, że lektorami będą wybitna pisarka Daria Kaszubowska oraz Izabela Bliźniewska, jedna z liderek znakomitego zespołu „Kaszëbë” z Kartuz, który przed kilkoma dniami obchodził swoje 80-lecie istnienia. Rada także określiła udział partów w modlitwie wiernych oraz w darach ofiarnych. (jd)
10 lipca 2026 r. (piątek) o godz. 16:00 zapraszamy na autorskie przedstawienie artystyczne „Różowa Księżniczka” w wykonaniu Małych Form Teatralnych „Miki”.
Spektakl to pełna magii i kolorów opowieść skierowana do najmłodszych widzów oraz ich rodzin. Bajkowa scenografia, piękne kostiumy i interaktywna forma przedstawienia sprawią, że będzie to wyjątkowe wydarzenie dla wszystkich miłośników teatralnych przygód.
Informacje organizacyjne:
W tegorocznym Kaszubskim Konkursie na Kaszubską Nutę w Szemudzie uczniowie ze Szkoły Podstawowej w Tuchomiu uczniowie uczący się języka kaszubskiego z klas 4a, 4b, 6a i 6b pokazali klasę i wielki muzyczny talent. Z radością informujemy, że zdobyli I MIEJSCE w kategorii klas IV-VI.
Tradycyjne kaszubskie melodie w wykonaniu naszych uczniów zachwyciły komisję konkursową. Młodzi Kaszubi zaśpiewali piosenkę „Żukòwsczé Nótë”, która została napisana specjalnie na ten konkurs by promować piękne nasze miasto Żukowo, jego bogate dziedzictwo i zasłużonych ludzi. Nuty zostaną rozesłane do szkół w gminie i poza nią, aby w kolejnym roku uczniowie mogli się jej nauczyć a przez to zgłębić wiedzę o atrakcjach tego historycznego miasta. Cieszymy się, że młode pokolenie z dumą pielęgnuje kulturę oraz język naszego regionu.
Sukces nie byłby możliwy bez zaangażowania nauczycielek języka kaszubskiego Ewy Jeleń i Czesławy Kunowskiej. Całej naszej muzycznej drużynie gratulujemy z całego serca i życzymy powodzenia w kolejnych artystycznych wyzwaniach!(ep)
Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że gdyby nie msza odprawiona 17 sierpnia 1980 r. przez wielkiego bohatera ks. prał. Hilarego Jastaka w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, to strajk upadłby. Ten wielki człowiek miał wówczas ogromny wpływ na przyszłe losy Polski – dobitnie podkreślał Jerzy Miotke, znany działacz kaszubski z tego miasta.
Był to fragment znakomitej i przejmującej oracji byłego wiceprezydenta Gdyni, która stała się jednym z mocniejszych akcentów drugiej odsłony Festiwalu Filmów Kaszubskich. Poprzedzona została kościelną i patriotyczną uroczystością związaną ze świętem 66 Kaszubskiego Pułku Piechoty im. marsz. J. Piłsudskiego. Msza odbyła się w zabytkowej świątyni żukowskiej, zaś przy figurze Matki Boskiej złożono wiązanki kwiatów po wspólnej modlitwie pod przewodnictwem proboszcza ks. Roberta Jahnsa oraz okolicznościowej przemowie burmistrz Gminy Żukowo Marioli Zmudzińskiej. Wśród gości obecny był m. in. Jerzy Nacel z Gdańska, którego ojciec był jedną z pierwszych kartuskich ofiar II wojny światowej.
Z kolei jako zesłaniec syberyjski życie stracił ojciec Brunona Cirockiego, od wielu lat chorąży pocztu sztandarowego Zarządu Głównego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Mimo trudu związanego z wiekiem przybył on ze sztandarem do Żukowa, podobnie jak pięć innych zaprzyjaźnionych partów: Kolbudy, Przyjaźń, Pruszcz Gdański oraz gospodarze z Banina i Żukowa. Był także sztandar Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych wraz z całą klasą mundurową.
- To jest szczególna radość dla nas, że młodzież żukowskiej szkoły mundurowej przybyła na tą patriotyczną uroczystość. Bardzo wam dziękujemy za to na ręce wicedyrektor Annie Darul, dyrektor Gabrieli Kowalskiej i obecnym tu nauczycielom. Ufamy, że jest to początek pięknej nowej tradycji – podkreślał prowadzący uroczystość, zaś uczestnicy uroczystości nagrodzili ich rzęsistymi oklaskami.
Licznie zebrani goście z satysfakcją obejrzeli też krótki film o kompleksie poklasztornym. Ta filmowa impresja wpisała się w dziejową szansę nabycia zabytkowego młyna ponorbertańskiego. Jego pozyskanie i urządzenie w nim np. muzeum z prawdziwego zdarzenia byłoby dużym sukcesem Żukowa obecnego pokolenia.
Spotkanie uwieńczył film „Król Kaszubów i Solidarności. Ks. prał. dr Hilary Jastak”, który wciąż cieszy się niesłabnącym powodzeniem.
- Serdecznie gratuluję autorowi doktorowi Eugeniuszowi Pryczkowskiemu za ogromny entuzjazm przy realizacji kolejnych filmów, a zwłaszcza za konsekwentne organizowanie filmowego festiwalu. To jest duże dzieło, które niech trwa przez wiele kolejnych lat – podsumował Bogdan Łapa, starosta Powiatu Kartuskiego, który od tej edycji wspiera finansowo tę ważną kaszubską imprezę. (jd)
Przedstawiamy laureatów 55. Finału Wojewódzkiego Konkursu Recytatorskiego Literatury Kaszubskiej „RÔDNO MÒWA”!
7 czerwca 2026 roku odbył się 55. Finał Wojewódzkiego Konkursu Recytatorskiego Literatury Kaszubskiej „RÔDNO MÒWA”, w którym udział wzięło 44 recytatorów reprezentujących 10 powiatów województwa pomorskiego.
Występy uczestników oceniała Komisja Konkursowa w składzie:
ks. prałat prof. dr hab. Jan Perszon – przewodniczący
dr Elżbieta Bugajna
Anna Gliszczyńska
dr Tomasz Fopke
dr Dariusz Majkowski
Serdecznie gratulujemy wszystkim uczestnikom za piękne prezentacje, pielęgnowanie języka kaszubskiego i miłość do rodzimej literatury!
Laureaci poszczególnych kategorii
Kategoria I – grupa przedszkolna i klasa „0”
Ignacy Głodowski – ZKiW w Dzierżążnie (powiat kartuski)
Lidia Prądzińska – Zespół Szkół w Borowym Młynie (powiat bytowski)
Liliana Schramke – Przedszkole Publiczne w Wielu (powiat kościerski)
Kategoria II – klasy I–III SP
Marcelina Etmańska – Zespół Szkół w Skorzewie (powiat kościerski)
Paulina Kupper – SP im. ks. Anastazego Sadowskiego w Lisich Jamach (powiat kartuski)
Liliana Grzybowska – SP w Nakli (powiat bytowski)
Kategoria III – klasy IV–VI SP
Maria Hebel – Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie (powiat wejherowski)
Magdalena Dunst – SP im. Adama Mickiewicza w Chwaszczynie (powiat kartuski)
Wojciech Marciński – SP w Chmielnie (powiat kartuski)
Kategoria IV – klasy VII–VIII SP
Tymon Ziółkowski – ZSO nr 2 w Kartuzach (powiat kartuski)
Michalina Marcińska – SP w Chmielnie (powiat kartuski)
Nikodem Zinkel – SP im. W. Konefki w Starzynie (powiat pucki)
Kategoria V – szkoły branżowe i ponadpodstawowe
Kornelia Garstka – Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie (powiat wejherowski)
Szymon Daleki – Branżowa Szkoła I stopnia w Sierakowicach (powiat kartuski)
Sandra Wrońska – Powiatowy Zespół Szkół w Kłaninie (powiat pucki)
Kategoria VI – dorośli
Marta Lidzbarska – Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie (powiat wejherowski)
Grzegorz Szlanga – Centrum Kultury i Biblioteki im. Jana Karnowskiego w Brusach (powiat chojnicki)
Nagrody specjalne
Najlepsza recytacja utworu Alojzego Nagla – Jadwiga Bobkowska
Najlepsza recytacja utworu o tematyce religijnej – Michalina Marcińska
Najlepsza recytacja fragmentu „Żëcé i przigòdë Remùsa” Aleksandra Majkowskiego – Magdalena Dunst
Najlepsza interpretacja klasycznej poezji kaszubskiej – Szymon Daleki
Nagroda Wójta Gminy Chmielno dla najmłodszej recytatorki – Emilia Rokita
Nagroda Prezesa ZKP Oddział w Chmielnie dla najmłodszego recytatora – Ignacy Głodowski
Dziękujemy wszystkim recytatorom, nauczycielom, instruktorom, rodzicom i organizatorom za stworzenie wyjątkowego święta języka i literatury kaszubskiej.
Serdecznie gratulujemy laureatom i życzymy kolejnych sukcesów w promowaniu kaszubskiej mowy i kultury!
| Brak wydarzeń |
Masz starą wersję przeglądarki.
Aby poprawnie korzystać ze strony uaktualnij ją.